Warszawskie spotkanie z WZ 4.1 - październik

od masowych konwentów do krwawych jatek w domowym zaciszu

Moderator: Indar

Warszawskie spotkanie z WZ 4.1 - październik

Postprzez Tygrys » Nie Paź 08, 2017 9:27 pm

Wczoraj, w stołecznej Cafe Paradox, ponownie spotkaliśmy się by poturlać kostki i poprzestawiać ołowiane żołnierzyki zgodnie z zasadami Warzone 4.1. Wszystkie nasze bitwy rozgrywaliśmy na zasadach dżungli, przez co dominowało silne manewrowanie, walka na bliskim dystansie i bronie wzornikowe. Bitwy 1 na 1 graliśmy na 800 pkt, bitwa 1 na 1 na 1 rozegrała się na 500 pkt/gracz. Graliśmy na misje i kontrolowanie stref/punktów - ale generalnie, w bitwie dwuosobowej każdy z graczy mógł zdobyć maksymalnie 5 pkt. zwycięstwa. Skład grających oraz wyniki przedstawiały się następująco:

1 runda bitew:
Pawlo :cap: vs Jasion :lc: - 2:1 (dżungla lvl 1)
Tygrys :bau: vs Typhus :bra:- 3:1 (dżungla lvl2)

2 runda bitew:
Tomek :cap: vs Typhus :bra: vs Pawlo :cap:- 2:2:1 (dżungla lvl2)
Tygrys :bau: vs Jasion :lc: - 3:1 (dżungla lvl 1)

Ja może pokrótce opiszę swoje gry. Przede wszystkim, moja armia Domu Bernheim (ochrzczona przeze mnie Kampfgruppe "Bison", jako że lubię nazywać swoje rozpiski :) ) - w nawiasach podany skład oddziałów i ew. modyfikacje.

Wenusjański Szeryf (Dowódca armii, Zakon Srebrnego Dysku)
Komtur Zakonu Pająka (Zakon Oxii Palus, narkotyk "Hydra")
Komtur Zakonu Żubra (Legia Honorowa Bauhausu, Strzelba Automatyczna AZ-60)

Zakon Pająka (Komandor + 4 + 2x saper + spec z miotaczem gazu, narkotyk "Hydra", 2x miny magnetyczne)
Zakon Żubra (Komandor + 4 + 2x Szturmowiec + LKM + Saper + grenadier z granatami odłamkowymi i p.panc + spec z ciężką strzelbą, 1x mina magnetyczna - oddział miał zwiększony survival o 1 dzięki umiejętności Szeryfa)
Jezdni Huzarzy (Johann Emigholtz + 3)

Vorreiters (Sierżant + 2)

Pierwszą rozegrałem z Typhusem - i od razu niewiadoma, wcześniej co prawda sam grywałem Bractwem, ale nigdy nie musiałem się z nim mierzyć. Zadaniami do wykonania było kontrolowanie strefy zwycięstwa w jednym z budynków, ewakuacja pilota (która w trakcie całej bitwy nikomu się nie udała, a pilot przechodził z rąk do rąk ;) ) oraz przejęcie ładunku z rozbitego śmigłowca (co Zakon Żubra zrobił dość szybko, na samym początku bitwy). Kuba postawił na minimaksy - miał łącznie 9 (!) aktywacji - 2x Elitarną Piechotę (6 i 7, ze snajperem i RLką), 2 Setników Elitarnej, dwuosobowy oddział wsparcia Elitarnej, 5 Świętych Wojowników, 4 Mortyfikatorów, Skrytobójcę i Majorisa. Co prawda poziom survivalu do dżungli był w tej armii raczej niewielki, ale za to obawiałem się Mortyfikatorów, Świętych Wojowników (jak się okazało, bardzo słusznie) oraz modeli pojedynczych. Kuba rozstawił się mocno na swojej prawej flance, licząc na kontrolowanie strefy (co mu wyszło) i przejęcie pilota (co nie wyszło). Ja zrobiłem dokładnie to samo, również na swojej prawej flance - efektem czego musieliśmy biec do siebie celem naparzanki :D . Generalnie zapewniło mi to w dużej mierze zwycięstwo, bo podczas gdy armia Bractwa ugrzęzła w krzakach, szweje Bauhausu mogli, korzystając z dużej mobilności, wymanewrować najgroźniejsze oddziały przeciwnika. Początek bitwy to były klasyczne "szachy", ale w drugiej turze śmiałym manewrem wyskoczyłem do przodu Vorreitersami, licząc na przejęcie pilota. to uruchomiło całą grę, z której najbardziej pamiętne momenty to chyba gdy cała aktywacją Zakonu Pająka próbowałem wytłuc Świętych, tylko po to by ostatnich dwóch ocalałych, z pomocą Majorisa i ostatniego oddziału Elitarnej, wycięło mi w pień 1/3 armii :evil: . Na szczęście udało mi się zabić Majorisa, posłać do piachu resztę świętych, uchronić Szeryfa przed skrytobójczymi zakusami Mortyfikatorów (srsly, jak na dzielnego kawalerzystę okazał się bardzo miękki ;) ) i finalnie wygrać 3:1.

Drugą bitwę rozegrałem z dobrze znanym mi Legionem, prowadzonym do boju przez Jasiona. Miał w armii Legionistów, Nekromutantów, Krwawe Pięści, Pretoriańskich Łowców, Razydę, 2x Mrocznych Łowców i Centuriona na szczurorekinie. Tym razem graliśmy na kontrolowanie bunkrów będących strefami zwycięstwa (do tego jeden był zaminowany) i zajęcie jednego z punktów zwycięstwa.W tej bitwie również każdy zaczął mocno na innej flance, stąd też sporo było manewrowania i szachowania się (Jezdni przejechali w sumie całą długość stołu, bohatersko przeżywając ostrzał Ohydy i swoją taktyczną ucieczką zapewniając mi stała aktywację ;) ). Generalnie przez większość bitwy starałem się uporać z Pretoriańskimi Łowcami (co mi się jakimś cudem udało, mimo kompletnego braku broni przebijających), zabić Ohydę (co już okazało się mission impossible) i nie dać się dopaść całej tej nieumarłej hordzie na raz (na szczęście krzaki znów były łaskawe :D ). Decydującym momentem bitwy było chyba wygranie przeze mnie inicjatywy w turze 5, co pozwoliło mi na wystrzelanie (co do nogi) Krwawych Pieści śmiałym atakiem Zakonu Pająka. Do tego Zakon Żubra obronił się jakimś cudem w środkowym bunkrze, co dało mi zwycięstwo 3:1.

Wnioski co do oddziałów:
- Zakon Pająka - fajni, w dżungli naprawdę mocni, ale jak tylko trafią na coś bardziej opancerzonego jest naprawdę trudno. Generalnie jednak się spłacili (no, mniej więcej ;) ), i w sporej mierze zapewnili mi zwycięstwo.
- Zakon Żubra - w miarę solidny grunt do dżungli, ale generalnie bez szału - choć wzięli na siebie spory ciężar bitwy, przydało się dobre morale i wysoki survival. Mimo że się nie spłacili, generalnie byłem z nich zadowolony :).
- Jezdni Huzarzy - właściwie w obydwu bitwach robili dwie rzeczy - latali po całym stole w te i wewte oraz kasowali modele pojedyncze (tutaj sczególnie wykazał się Emigholtz). Za te punkty można by oczekiwać więcej, mimo wszystko robili obydwie te rzeczy dobrze, oraz przeżyli ( :shock: ), tak więc nie narzekam :).
- Vorreiters - zwyczajowo, ani się nie spłacili, ani nic wielkiego nie zrobili - jedynie co to w sumie długo pożyli (zaleta braku morale u pojazdów), oraz wykazali się mobilnością (przynajmniej tym jednym).
- Wenusjański Szeryf - okazał się nadspodziewanie miękką fają, w obydwu bitwach musiał się uciec do bohaterskiego odwrotu na głębokie tyły, aby nie zginąć ;). Skasował jednego Mortyfikatora i zadał dwie rany panu na szczurorekinie, więc tyle co nic :roll: .

To tyle, dzięki wielkie chłopaki za grę i do zobaczenia niebawem :) !
Image
Awatar użytkownika
Tygrys
Młodszy chorąży sztabowy
Młodszy chorąży sztabowy
 
Posty: 456
Rejestracja: Pon Sty 22, 2007 4:17 pm
Miejscowość: I tak nikt nie kojarzy

Wróć do Warzone: Turnieje, spotkania i raporty z bitew

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 6 gości

cron