Bitwy gdańskie

Informacje o bitwach i turniejach w General Quarters.

Moderatorzy: Rademon, costi

Postprzez ZULU » Sob Mar 22, 2008 12:05 am

i teraz już wszyscy wiedzą skąd Amerykanie mieli bombe atomowa :twisted:
" The object of war is not to die for your country
but to make the other bastard die for his "
- George S. Patton
ZULU
Starszy plutonowy
Starszy plutonowy
 
Posty: 68
Rejestracja: Czw Lip 15, 2004 9:57 pm
Miejscowość: DANZIG

Postprzez ZULU » Czw Kwi 24, 2008 8:32 am

Po krótkiej przerwie doszło u nas do kolejnego starcia, tym razem starcia tytanów:
ZULU : Bismarck + Yamato
MIZAR : Howe + Massachusetts

W początkowej fazie bitwy poza zarysowaniem lakieru na wiezy Howa i Yamato ostrzał nie przyniósł większych efektów. Kiedy okręty zblizyły sie na " dostateczną " :twisted: odległość wymiana ognia zaczeła przyności jakieś rezultaty. Biskarck i Howe uzyskały celne trafienia w wyniku czego Bismarcj stracił wiekszość altylerii pokładowej ( całe szczęście tylko tej nisko kalibrowej ) a Howe musiał zamknąć kilka grodzi. Mass i Yamato poza spłukaniem przeciwnikowi kilku marynarzy z pokłdu nic nie zrobiły.
Kolejna salwa jak sie okazało rozpoczełą piekło. Podczas gdy Mass i Yamato zabawiały sie w to kto ustrzeli jak najwiecej ryb i innych morskich żyjątek Bismarck stracił 3 z 4 głównych wieżyczek. Kiedy okręty wymanewrowały wyspę rozległ sie głośny huk. Kiedy kompletnie przemoczeni marynarze Yamato doszli do siebie i weszli na dzób żeby zobaczyć co sie stało stwierdzili że w miejscu gdzie powinien być Bismarck jest tylko kupa pogietej blachy i dopalajacych sie kawałków pokładu. Bismarck otrzymał celne trafienie w magazyn amunicji której explozja bardzo zdeformowała kadłub okętu.
Bohaterska i niesamowicie skuteczna jak dotąd załoga Yamato próbowała sie zemści. Udało im sie spłukać z pokładu Mass kilku następnych amerykańskich marynarzy. Niestey po zaliczeniu kilku celnych trafień w kadłub Japończycy stracili ochote do walki i wycofali sie z bitwy. Przeprowadziliśmy jeszcze symulacje co by było jakby sie nie wycofali i trzeba powiedzieć że słusznie uczynili.

Bilans :
Axis : Bismarck zatopiony, Yamato poważnie uszkodzony
Allies : Howe lekko uszkodzony , Massachusetts kilka zadrapań do
pomalowania.

Wnioski po bitwie:
- rekodr 21 tur :)
- kolejny rekord , mój pierwszy okręt który wyleciał w powietrze :cry:
- bitwy na same pancerniki są nudne , udział niszczycieli w takiej
rozgrywce jest kluczowy dla urozmaicenia bitwy.
- ciekwą opcją byłoby wprowadzenie do takiego starcia ataków
samolotów bombowych i torpedowych.
- Amerykanie i Japończycy mają powazne problemy z trafianiem powyżej
18000 mil.
- jestem mile zaskoczony skutecznościa Howa, zakupiłem sobie go jako
uzupełnienie do floty a okazał sie że jest całkiem skuteczny.
" The object of war is not to die for your country
but to make the other bastard die for his "
- George S. Patton
ZULU
Starszy plutonowy
Starszy plutonowy
 
Posty: 68
Rejestracja: Czw Lip 15, 2004 9:57 pm
Miejscowość: DANZIG

Postprzez Mizar » Wto Sie 05, 2008 8:26 pm

Bidnie cuś w tej okolicy, nudą wieje. Nikt nie gra już, albo nikomu już się pisać nie chce. To może ja coś napiszę zanim zamkną dział ze względu na niskie zainteresowanie.

Japonia vs Wielka Brytania. Starcie krążowników.

Japonia - Mizar
CA: Haguro, Chokai, Kumano
CL: Agano, Jinstu

GBR - ZULU
CA: London, Devonshire, Exeter
CL: Edinburgh, Ajax

Początek rewelacyjny dla japończyków. W pierwszej turze ostrzału, na 3 kostkach 2x 1 :o . Później walka się wyrównała, obie strony powoli zbliżały się do siebie zawzięcie ostrzeliwując się z 8". Brytyjczycy stracili kilka wież artyleryjskich i zrewanżowali się trafieniami w wyrzutnie torped powodując pożary. Zwłaszcza pożar na Chokai okazał się bardzo trudny do ugaszenia i spowodował znaczne zniszczenia zanim został opanowany.

Brytyjski zespół nie kwapił się zbytnio do zmniejszenia dystansu obawiając się japońskich torped i próbował wykorzystać większą celność swoich dział, nie przynosiło to jednak widocznych efektów gdyż przewaga w ilości ciężkich armat była po stronie przeciwnika.

W pewnym momencie dowódca brytyjski stracił cierpliwość i rozkazał swoim lekkim krążownikom zbliżyć się na odległość umożliwiającą pełne wykorzystanie szybkostrzelnych 6". Brawura jednak nie opłaciła się, Edinburgh najpierw został zdemolowany przez skoncentrowany ogień ciężkich krążowników japońskich a następnie nadział się na 2 wiązki torped, które przypieczętowały jego los. Płynący obok Ajax mimo że niemal nieuszkodzony, także nie zdołał wymanewrować "długich lanc" i spoczął na dnie niedaleko.

W ostatniej fazie bitwy brytyjskie ciężkie krążowniki zdołały co prawda obrócić Chokai w pływającą (ledwo) ruinę ale po trafieniu Exetera będącą na granicy zasięgu japońską torpedą i mając w perspektywie kolejną salwę wolały się wycofać.

Straty:
IJN - Chokai ciężko uszkodzony, niewielkie uszkodzenia na 2 pozostałych krążownikach ciężkich. Minimalne zniszczenia na Jinstu, Agano niedraśnięty
RN - Edinburgh, Ajax zatopione, Exeter uszkodzony, niewielkie - średnie straty na pozostałych okrętach

Wnioski:

- japońskie torpedy potwierdziły swoją śmiercionośną reputację zarówno jako zabójcza broń jak i zagrożenie dla własnych okrętów
- japońskie lekkie krążowniki nie nadają się zbytnio do walki artyleryjskiej w dzień (chyba że jako tzw. "Fire magnet", w której to spisały się całkiem nieźle :P )
- naprawdę opłaca się czasem wyeliminować wcześnie z gry wrogie lekkie krążowniki z rapidem bo jak podpłyną mogą narobić strasznego zamieszania

PS: Jako że Winter pojawił się po długiej przerwie udało się jeszcze rozegrać kolejną bitwę (tym razem USN vs KM), o której może kiedyś coś napiszę.
Mizar
Starszy plutonowy
Starszy plutonowy
 
Posty: 54
Rejestracja: Czw Kwi 05, 2007 3:46 pm
Miejscowość: Gdańsk

Poprzednia

Wróć do GQ - Turnieje, spotkania, raporty z bitew

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości